Na komisariat w Białymstoku zgłosił się młody człowiek, który poinformował o dramatycznym incydencie, jaki miał miejsce podczas jazdy autobusem miejskim. 17-letni poszkodowany padł ofiarą brutalnego ataku, w wyniku którego został pozbawiony m.in. plecaka i telefonu. Kluczowe w tej sprawie okazały się działania lokalnych detektywów.
Przebieg zdarzenia
Do napaści doszło, gdy młody mężczyzna wsiadł na jednym z przystanków i usiadł naprzeciwko 17-latka. Po krótkim czasie napastnik zaczął agresywnie szarpać ofiarę, a następnie uderzał ją pięścią w twarz. W trakcie zamieszania zdołał wyrwać telefon z ręki nastolatka, a także zabrać saszetkę, w której znajdowały się pieniądze, dokumenty i karta bankomatowa. Dodatkowo napastnik przejął plecak poszkodowanego, grożąc mu jednocześnie, że zna jego adres i może go odwiedzić w każdej chwili. Po dokonaniu przestępstwa, napastnik wysiadł na przystanku i zbiegł z miejsca zdarzenia. Straty oszacowano na wartość przekraczającą 1000 złotych.
Poszukiwania sprawcy
Policja niezwłocznie rozpoczęła poszukiwania podejrzanego. Działania mundurowych szybko przyniosły efekty, gdyż już następnego dnia udało się zlokalizować i zatrzymać sprawcę w mieszkaniu jego babci. Podejrzanym okazał się 21-letni mieszkaniec Białegostoku. Funkcjonariusze również ustalili miejsca, w których ukryto skradzione przedmioty. Plecak i saszetka zostały odnalezione w śmietniku w pobliżu miejsca zamieszkania podejrzanego, natomiast telefon schowano pod skrzynką w pustostanie.
Konsekwencje prawne
Zatrzymany mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu. Prokurator odpowiedzialny za nadzór nad śledztwem postawił mu zarzuty rozboju oraz gróźb karalnych. Sąd, rozpatrując wniosek prokuratury, zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. W świetle obowiązującego prawa, grozi mu kara pozbawienia wolności do 15 lat.
Źródło: KMP Białystok
