Podczas rutynowej kontroli drogowej na ulicach Białegostoku, funkcjonariusze z miejscowego oddziału prewencji zatrzymali Volkswagena. W pojeździe znajdował się kierowca oraz jego towarzysz, starszy o sześć lat. Już na początku interwencji policjanci wyczuli intensywny zapach marihuany, co skłoniło ich do dokładniejszego sprawdzenia zarówno samochodu, jak i jego pasażerów.
Odkrycie podejrzanej substancji
W trakcie przeszukania pojazdu, w papierośnicy należącej do pasażera, znaleziono susz roślinny. Wstępne badania potwierdziły, że była to marihuana. To odkrycie postawiło obu mężczyzn w niekomfortowej sytuacji prawnej, ponieważ posiadanie narkotyków w Polsce jest przestępstwem.
Stan kierowcy budzi wątpliwości
Policjanci zauważyli, że kierowca Volkswagena miał łzawiące i błyszczące oczy, co mogło wskazywać na zażycie środków odurzających. W związku z tym, przeprowadzono test narkotykowy, który wykazał obecność marihuany w jego organizmie. Dodatkowo, pobrano od niego krew do bardziej szczegółowych badań laboratoryjnych.
Brak niezbędnych uprawnień
Podczas weryfikacji danych kierowcy w policyjnych systemach, wyszło na jaw, że nie posiada on prawa jazdy. Fakt ten znacznie pogarsza jego sytuację, ponieważ prowadzenie pojazdu bez uprawnień jest surowo karane.
Potencjalne konsekwencje prawne
Jeżeli wyniki badań krwi potwierdzą obecność narkotyków, kierowca może zostać oskarżony o prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających. Za takie przestępstwo grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Z kolei jego pasażerowi, który usłyszał zarzut posiadania narkotyków, grozi do roku więzienia, jeśli zostanie uznany za winnego posiadania narkotyków w niewielkiej ilości.
Źródło: Policja Podlaska
