W Białymstoku doszło do poważnego incydentu, który rozpoczął się od zgłoszenia na policję o pobiciu i kradzieży. Pokrzywdzony mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że został napadnięty przez swojego znajomego podczas wspólnego spożywania alkoholu. Napastnik, którego znał jedynie z imienia, użył tłuczka do mięsa jako narzędzia ataku i groził nożem, by zastraszyć ofiarę. Następnego ranka poszkodowany odkrył, że jego samochód zniknął.
Determinacja i przebiegłość sprawcy
Sprawca, po brutalnym ataku, nie poprzestał na kradzieży telefonu i dowodu rejestracyjnego. Zmusił ofiarę do podpisania fałszywej umowy sprzedaży samochodu, którego wartość wynosiła 30 tysięcy złotych. Po sfinalizowaniu tego oszustwa, napastnik uciekł z miejsca zdarzenia, zabierając pojazd ofiary z osiedlowego parkingu.
Niespodziewany finał kradzieży
Nieco później, dyżurny białostockiej komendy otrzymał informację o niecodziennym zdarzeniu drogowym. Świadek zdarzenia zauważył, jak kierowca audi uderzył w znak drogowy, po czym wysiadł z samochodu, aby załatwić potrzebę fizjologiczną, i uciekł, porzucając pojazd na miejscu kolizji. Samochód ten okazał się być poszukiwanym pojazdem, który został skradziony kilka godzin wcześniej.
Śledztwo i aresztowanie
Dzięki pracy kryminalnych udało się zidentyfikować sprawcę. Okazało się, że za przestępstwem stał 44-letni mieszkaniec Białegostoku. Mężczyzna został zatrzymany przez patrol prewencji w centrum miasta i natychmiast trafił do policyjnego aresztu, gdzie czekał na dalsze postępowanie prawne.
Konsekwencje prawne
Prokuratura, odpowiedzialna za prowadzenie sprawy, postawiła zatrzymanemu zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego przedmiotu. Sąd rozpatrzył wniosek prokuratora i zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec podejrzanego. Mężczyźnie grozi kara nawet do 20 lat pozbawienia wolności, co podkreśla powagę przestępstwa, którego się dopuścił.
Źródło: Aktualności KMP Białystok
