Sąd Okręgowy w Białymstoku postanowił w czwartek, że osądzenie sprawy lekarki obarczonej zarzutem nieumyślnego narażania na niebezpieczeństwo życia chorej na serce pacjentki, podczas jej transportu karetką pogotowia, będzie wymagało dodatkowych opinii specjalistów z dziedziny medycyny sądowej. Sąd nie wydał więc oczekiwanego wyroku, lecz postanowił kontynuować proces w kwietniu.
Pierwsza instancja skazała oskarżoną lekarkę na karę grzywny wynoszącej 8 tysięcy złotych oraz zakaz wykonywania zawodu przez okres dwóch lat. Z kolei prokuratura, w swojej apelacji, domaga się kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata dla oskarżonej i wprowadzenia pięcioletniego zakazu praktykowania medycyny. Obrona natomiast nalega na unieważnienie lub anulowanie wyroku.
Cała sprawa dotyczy incydentu, który miał miejsce prawie sześć lat wcześniej. Chodzi o pacjentkę z chorobą serca, która trafiła do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Lekarze zdecydowali o konieczności przeprowadzenia natychmiastowej operacji przeszczepienia serca, która miała odbyć się w Warszawie. Z uwagi na krytyczny stan zdrowia pacjentki, zdecydowano o transporcie drogą lądową – szpital zaangażował usługi prywatnej firmy ambulansowej, z którą już wcześniej współpracował. W celu skrócenia czasu dojazdu poproszono policję o pilotaż. Niestety, podczas podróży doszło do problemów z medycznym sprzętem w karetce, co wymusiło dwukrotne zatrzymanie pojazdu.